XXVI FESTIWAL ARS CAMERALIS – Michelle Gurevich

XXVI FESTIWAL ARS CAMERALIS – Michelle Gurevich
fot.
Data rozpoczęcia: 24-11-2017
XXVI FESTIWAL ARS CAMERALIS – Michelle Gurevich

24 listopada | piątek | 19.00 

 

XXVI FESTIWAL ARS CAMERALIS – Michelle Gurevich

 

         Porównywano ją już z Leonardem Cohenem oraz Nico. Z kolei sama artystka wśród swoich mistrzów wymienia Charlesa Aznavoura, Yoko Ono czy Ałłę Pugaczową. Nie ma w tym zapewne przypadku. Na muzykę, którą tworzy Michelle Gurevich, wpływają bardzo różne rzeczywistości, także te artystyczne. Urodziła się przecież w kanadyjskim Toronto, w rodzinie rosyjskich imigrantów. Jej pierwszym językiem, także twórczym, stał się więc rosyjski. Źródło kreowanego przez nią świata, także tego literackiego, bije zatem w pobliżu mrocznych tajemnic spod znaku Fiodora Dostojewskiego i mimo wszystko budzących nadzieję wierszy Mariny Cwietajewej. 
         Bliższe poznanie kultury, z której się wywodzi, zawdzięcza m.in. rodzicom i ich bogatej kolekcji płyt z muzyką bardów lat 70. Po latach, już jako uznana artystka, Michelle Gurevich symbolicznie podziękowała matce, która przed opuszczeniem ZSRR tańczyła w cenionym balecie im. Kirowa. I w intrygującym utworze Russian Ballerina zaśpiewała: Oh Moja matko! Rosyjska baletnico! Byłaś łabędziem, ale teraz pływasz po Karaibach. Nikt nie wie, jak możesz żyć bez pasji swojego życia.

         Jednak muzyka nie od razu stała się pasją Michelle Gurevich. Nim własną sypialnię przeistoczyła w… studio do nagrywania utworów przez dekadę była związana z przemysłem filmowym. Kiedyś jednak zdecydowała się napisać piosenkę – i jak podkreślała w wywiadach, szybko okazało się, że to nie tylko tańszy, ale i skuteczniejszy sposób, by dotrzeć ze swoimi emocjami do publiczności. Przez kilka lat była znana pod scenicznym pseudonimem Chinawoman. A ten nie miał żadnych wymyślnych kontekstów, był zwykłym żartem. Artystka wpisała go w chwili, gdy program służący do montowania muzyki poprosił o nazwę formacji. Jednak od kilkunastu miesięcy występuje już pod własnym nazwiskiem.
Pewnie już nie dowiemy się, jak wielka to strata dla przemysłu filmowego, że Michelle Gurevich porzuciła kinematografię. Wiemy jednak za to, jak wiele zyskał świat muzyki. Obecnie artystka ma w swoim dorobku cztery albumy: Party Girl (2007), Show me the face (2010), Let’s part in style (2014) oraz New Decadence (2016).

         Pogmatwane relacje międzyludzkie, próba odpowiedzi na pytania często podstawowe, a tym samym ostateczne, sięganie do tych tajnych rejonów ludzkiego wnętrza, do których dostęp mają tylko najwięksi songwriterzy – znawcy natury ludzkiej, wreszcie hipnotyzujący głębią głos – taki mikrokosmos kreuje nam w swoich utworach Michelle Gurevich. A na scenie, gdzie nie tylko śpiewa, ale również gra na gitarze akustycznej i basowej oraz fortepianie, potrafi stworzyć świat, w którym neurasteniczne doświadczenia często ponurej codzienności potrafią co jakiś czas się rozświetlać. Jak choćby w najsłynniejszym jej utworze, zatytułowanym Party Girl, rozpoczynającym się od słów: It doesn’t matter what you create If you have no fun (To bez znaczenia, co tworzysz, jeśli się nie bawisz). Ta fraza, wyrażana chłodnym i zdystansowanym głosem przez artystkę, zaprasza nie tylko do intymnego przeżywania świata, ale też poszukiwania wewnętrznej zgody z życiowymi wyborami.

                                                                                   

Rezerwacja/zakup biletów: http://www.filmowa.net/system.html?id=23161

Bilety: 30 zł (normalny), 25 zł (ulgowy)

InSilesia.pl Graviteo Encja.com inwroc.pl inNews.pl
Innowacyjna Gospodarka Europejski Fundusz Rozwoju Regionu