5 problemów polskich szkół, których nie rozwiąże reforma

04-09-2017
|
5 problemów polskich szkół, których nie rozwiąże reforma
źródło:
Uczniowie wracają do szkół, gdzie – za sprawą reformy edukacji – czekają na nich spore zmiany. Nowa struktura nie rozwiązuje problemów polskiego szkolnictwa, które od dawna już wymagają interwencji. Przyjrzyjmy się im bliżej.

Nowy rok szkolny to wielka niewiadoma. Reforma edukacji niesie ze sobą duże zmiany – likwidację gimnazjum, wydłużenie szkoły podstawowej do ośmiu klas, czteroletnie liceum, pięcioletnie technikum i szkoły branżowe. To duże wyzwanie logistyczne, które oznacza konieczność przeprowadzenia remontów i dostosowania pomieszczeń szkół do nowych potrzeb uczniów. Zmiany związane z wprowadzeniem reformy, rzucają nowe światło na inne problemy polskiego systemu oświaty.

Tych 5 problemów polskich szkół nie zostanie rozwiązanych nową reformą Ministerstwa Edukacji Narodowej.

  • Małe dzieci, duży problem

Choć ostatecznie MEN dał rodzicom wolną rękę, to sprawa sześciolatków w szkołach wciąż budzi sporo emocji. Odkąd obligatoryjnie zasiadły one w szkolnych ławkach, częściej mówi się o systemowych brakach w edukacji najmłodszych. Co więcej, nadal niewiele zmieniło się w kwestii rozszerzenia edukacji przedszkolnej – zgodnie z wytycznymi UE do 2020 r. 95% dzieci w wieku od 4 lat powinna mieć zagwarantowaną całodniową opiekę. Eksperci zwracają również uwagę, że potrzeby najmłodszych znacznie różnią się od potrzeb ich starszych kolegów. Program nauczania powinien obejmować nie tylko naukę poznawczą, ale również socjalizację i szereg aspektów pozapoznawczych, takich jak wytrwałość, motywacja czy zdolność do współdziałania z innymi.

  • Debata o drożdżówkach przysłoniła to, co ważniejsze

Debata o drożdżówkach – w ubiegłym roku usuniętych, od września znów dostępnych w szkolnych sklepikach – wysunęła się na pierwszy plan. Skupiając się na promocji zdrowej żywności, zapominano o równie ważnej aktywności fizycznej. Smutna prawda o szkole jest taka, że unikanie lekcji WF-u jest na porządku dziennym. Podczas większości lekcji uczniowie siedzą w ławkach, a na przerwach pod ścianami wpatrując się w ekrany smartfonów. Co ciekawe, sytuacja wygląda zgoła inaczej w trakcie zajęć pozalekcyjnych, czy wycieczek szkolnych, kiedy wysiłkowi fizycznemu towarzyszą niecodzienne emocje.

Podczas fabularnych zabaw dzieci podejmują aktywność fizyczną nieświadomie. Wychowawcy często są zaskoczeni, widząc, jaką przyjemność sprawia udział w zajęciach ruchowych uczniom, którzy w szkole unikają lekcji WF-u. Wprawdzie przewagą naszych centrum rozrywki są wielopoziomowe konstrukcje, zjeżdżalnie, trampoliny, ścianki wspinaczkowe i wiele innych atrakcji, których dzieci nie mają na co dzień w szkole, ale kluczem do sukcesu jest odpowiedni scenariusz i fabuła. To za ich sprawą w wymagającą aktywności zabawę z radością angażują się wszystkie dzieci – mówi Mikołaj Jędrzejkowski, prezes Rodzinnych Centrów Rozrywki Loopy’s World, gdzie każdego roku organizowanych jest kilkaset zajęć dla grup szkolnych.

W teorii, ze względu na naturalny we wczesnym etapie rozwoju „głód ruchu”, zachęcenie dzieci do podjęcia aktywności fizycznej powinno być łatwe. Jest to jednak duże wyzwanie dla polskich szkół.

  • Niewystarczające wyposażenie

Wiele problemów polskich szkół ma podłoże finansowe. Jednym z nich jest niedostosowanie zaplecza placówek do potrzeb uczniów. Brakuje pomocy naukowych, które uatrakcyjniałyby zajęcia. Tablice multimedialne i ekrany projekcyjne to wciąż luksus. Nadal sporo szkół podstawowych nie ma sal gimnastycznych, placów zabaw, a nawet toalet przystosowanych do potrzeb najmłodszych uczniów. Za sprawą placówek zmieniających profil problem braków w wyposażeniu się pogłębia – podstawówki, zamiast inwestować w pomoce naukowe dla najmłodszych muszą wyposażyć pracownie do fizyki, chemii i biologii, a stare gimnazja przystosować budynek do przyjęcia młodszych dzieci.

  • Nudne lekcje w ławkach

Z brakiem odpowiedniego wyposażenia wiąże się jeszcze jeden istotny problem – wiejące nudą lekcje. Zbyt rzadko wykorzystywane są pomoce multimedialne, na zajęciach brakuje doświadczeń i eksperymentów. Do tego dochodzą jeszcze ograniczające inicjatywę i chęć poszukiwania autorskich rozwiązań podręczniki. I choć część nauczycieli chętnie wyłamałaby się ze schematu, to napotykają spore trudności organizacyjne i brak odpowiedniego zaplecza.

Wiedza wpleciona w fabułę zabawy i swoboda działania sprawiają, że dzieci z łatwością przyswajają informacje, mogą się popisać kreatywnością, bardziej się angażują i chętniej wracają do takiej formy edukacji. Na szczęście coraz więcej nauczycieli to dostrzega, korzysta z ofert zajęć pozalekcyjnych i urozmaica o element doświadczeń prowadzone zajęcia – dodaje Mikołaj Jędrzejkowski z Loopy’s World.

  • Na każde pytanie jedna poprawna odpowiedź

Umiejętność stawiania problemowych pytań i odpowiadania na nie, to jedna z podstawowych kompetencji, które powinni zdobyć uczniowie. Ze względu na wzrost roli testów jednokrotnego wyboru dzieci przygotowywane są raczej do poszukiwania odpowiedzi zgodnej z kluczem. To zabija kreatywność i twórczość. Ponadto, przytłaczająca ilość sprawdzianów i egzaminów wywiera na dzieciach presję, podczas gdy bardziej efektywną metodą jest nauka poprzez zabawę, doświadczenia i eksplorowanie.

Umniejszanie roli przedszkolnej edukacji, pomijanie znaczenia aktywności fizycznej dla prawidłowego rozwoju dzieci, niedoposażenie szkół, nudne lekcje i powielanie szkodliwych schematów kształcenia to tylko niektóre z licznych problemów systemu oświaty. Już za kilka dni rozpocznie się nowy rok szkolny i czas pokaże, czy wchodząca w życie reforma rozwiąże choć część problemów.
InSilesia.pl Graviteo Encja.com inwroc.pl inNews.pl
Innowacyjna Gospodarka Europejski Fundusz Rozwoju Regionu