112 naprawdę ratuje życie!

17-02-2017
|
Dodał: Sylwia Zaenger
112 naprawdę ratuje życie!
źródło: ŚUW Katowice
Mój tata leży na podłodze i się nie rusza – taki dramatyczny telefon odebrała Magdalena Szczygielska, operatorka w Wojewódzkim Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Katowicach.

Kobieta zachowała zimną krew. – Dzwoniło dziecko, jak się okazało, 11-letnie.  Zapytałam, czy jego tata leży na plecach, czy na brzuchu. Poprosiłam, by chłopiec sprawdził, czy unosi się klatka piersiowa taty. Gdy potwierdził, powiedziałam, że zawiadamiam pogotowie i  żeby się nie rozłączał – relacjonuje operatorka. 11-letni Marcin Zając ze Świętochłowic dzięki temu, że zadzwonił pod numer alarmowy 112 uratował życie swojemu ojcu. – Wróciłem z pracy do domu i nagle straciłem przytomność. Ocknąłem się dopiero w szpitalu. Jestem bardzo dumny z tego, co zrobił mój syn – opowiada Artur Zając.

Dzisiaj w Wojewódzkim Centrum Powiadamiania Ratunkowego dzielny 11-latek i jego ojciec spotkali się z operatorką. Pani Magdalena pokazała chłopcu, jak na co dzień wygląda miejsce jej pracy. Okazja była ku temu wyśmienita, bowiem 11 lutego obchodzony jest Europejski Dzień Numeru Alarmowego 112. Dlatego też w WCPR w Katowicach odbył się dziś dzień otwarty .

Historia Marcina i jego taty pokazuje, jak ważna jest edukacja w zakresie numeru 112. Niestety,  nadal ponad 50 procent zgłoszeń jest fałszywych lub nieuzasadnionych – mówił wicewojewoda Jan Chrząszcz, gratulując młodemu bohaterowi oraz operatorce Magdalenie Szczygielskiej.

W WCPR, funkcjonującym w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim, pracuje dziś 119 operatorów numeru alarmowego. W zeszłym roku do centrum wpłynęło ponad 2,3 mln połączeń, a średnio w ciągu doby obsługiwano 4300 zgłoszeń. – Różne to były zgłoszenia, od wypadków po informacje, wydawałoby się, absurdalne – mówi dyrektor WCPR Tomasz Michalczyk. – Mieliśmy kiedyś zgłoszenie, iż po ulicach śląskiego miasta skacze kangur. I to okazała się prawda – wspomina Michalczyk.

Niełatwa jest praca operatora, który musi zweryfikować każdą informację, którą otrzymuje telefonicznie podczas zgłoszenia. – Dlatego przede wszystkim operator musi być komunikatywny, cechować się empatią, być odporny na stres i mieć „stalowe” nerwy – wylicza dyrektor WCPR. Chociaż nie zawsze można trzymać nerwy „na wodzy”. – Jednym z pierwszych zgłoszeń w mojej pracy dotyczyło niemowlaka, który przestał oddychać. Matka dziecka krzyczała, była totalnie spanikowana. Emocje też mi się udzieliły, ale musiałam je opanować. Dziecko przeżyło – opowiada Joanna Krawczyk, która jest operatorką od blisko 4 lat. – Czasem po naprawdę trudnych zgłoszeniach mam chwile zwątpienia, jak każdy, czy nadaję się do tej pracy. Ale lubię ją, chociaż wiąże się z ogromną odpowiedzialnością – przyznaje Michał Gomerski.

Operator musi także umieć biegle posługiwać się mapą, a WCPR ma nawet specjalny program z bardzo szczegółowymi mapami. Prócz tego musi znać język obcy. Ta ostatnia wiedza okazała się bardzo potrzebna podczas minionych Światowych Dni Młodzieży. – Wówczas otrzymaliśmy zgłoszenie w języku francuskim od jednego z pielgrzymów, który zgubił dokumenty i nie wiedział, co ma zrobić. Jakiś Amerykanin zgubił bluzę w czerwonym kolorze i nie chciał przyjąć od nas innej, tylko domagał się, by znaleźć tę jego czerwoną – relacjonuje dyrektor Michalczyk.

Podczas „dnia otwartego” WCPR zwiedzili gimnazjaliści, przedszkolaki oraz seniorzy. Jednak centrum tak naprawdę jest otwarte dla mieszkańców przez cały rok. W 2016 r. siedzibę odwiedziło 91 wycieczek, w których udział wzięło 2260 osób.    

źródło: ŚUW Katowice

InSilesia.pl Graviteo Encja.com inwroc.pl inNews.pl
Innowacyjna Gospodarka Europejski Fundusz Rozwoju Regionu