Niesamowity Finał Męskiego Grania 2013 w Żywcu

31-08-2013
|
Niesamowity Finał Męskiego Grania 2013 w Żywcu
źródło: pawelpszczola.pl
Po raz pierwszy złamana została zasada żadnych bisów – złamała ją Kasia Nosowska wraz z zespołem Hey, miały miejsce niespodziewane duety m. in. Czesław Mozil z Melą Koteluk, dyrektor artystyczny O.S.T.R zagrał na skrzypcach i wystąpił razem z zespołem Kaliber 44.
obrazek
obrazek
obrazek
obrazek
obrazek
obrazek
Przejdź do fotorelacji

Bilety zostały wyprzedane już na dwa tygodnie przed koncertem i niestety nie można było ich nabyć w oficjalnej sprzedaży przed imprezą. Dzięki przekazowi przez internet na żywo ponad 200 tyś.  internautów mogło uczestniczyć i współtworzyć to wielkie muzycznie wydarzenie, które miało miejsce w Amfiteatrze pod Grojcem.

Po sześciu niezapomnianych i pełnych emocji koncertach, które miały miejsce w Krakowie, Chorzowie, Wrocławiu, Gdańsku, Poznaniu i Warszawie przyszedł czas na Żywiec i finałowy koncert tegorocznej edycji Męskiego Grania.

Punktualnie o 17.00 prezenter z radiowej Trójki Piotr Stelmach przywitał zgromadzoną publiczność i otworzył koncert kończący tegoroczną edycję imprezy.

Koncert rozpoczął się występem Modulatros, w którego skład wchodzi trzech DJ: Eprom’a, Ben’ego i Krótkiego, którzy znani są z energetycznego albumu “Insert Coin”. Genialnie radzą sobie z gramofonami, a ich szeroki wachlarz skreczowania i genialne wstawki z muzyki filmowej pokazują nieograniczone możliwości dla rozwoju współczesnego hip-hopu.

Kolejnym zespołem, który wystąpił był The Sunlit Earth, który dzięki głosowaniu internautów na Facebooku, wygrał konkurs „Nowe Męskie Granie” i miał zaszczyt zaprezentować się po raz pierwszy przed tak ogromną publiką. Czwórka studentów z Giżycka inspiracje czerpie garściami z muzyki lat 70–tych i 80–tych. Zagrali kilka swoich autorskich piosenek: „Amnesia”, ”The Luckiest Man I Never Knew” oraz “Wasted Words”.

Po nich na scenie pojawiła się Mela Koteluk, piękna, młoda i utalentowana artystka, zdobywczyni dwóch tegorocznych Fryderyków. Od pierwszego utworu porwała publiczność śpiewając tytułową piosenkę ze swojego debiutanckiego albumu „Spadochron”. Kawałek „Melodia ulotna” śpiewała z nią co najmniej połowa gardeł zgromadzonych w Żywcu. Jedną z wielu niespodzianek i wielkim zaskoczeniem tegoż wieczoru był występ Meli z Czesławem Mozilem, którzy w duecie wykonali piosenkę „Stale płynne”. 

Jednak najbardziej wyczekiwanym występem, na który czekała cała licznie zgromadzona publiczność, zarówno pod Amfiteatrem, jak i śledząca koncert online, był występ składu Kaliber 44, który po 13 latach nieobecności powrócił na muzyczną hip-hopową scenę. Chłopaki zaprezentowali kilka swoich najnowszych utworów, ale nie zapomnieli o swej niemal legendarnej przeszłości. „Grubego Czarnego Kota” i „Normalnie o tej porze” śpiewała z grupą cała publiczność, niezależnie od wieku. Abradab i Joka mimo długiej przerwy pozostają w wysokiej formie, ich muzyka jest ponadczasowa, porywająca słuchaczy i pełna pozytywnych emocji. Zapowiedzieli, że już wiosną przyszłego roku możemy spodziewać się ich nowego krążka. Na koniec występu do K44 dołączył O.S.T.R i wspólnie wykonali numer „Baku Baku to jest skład”. Pozytywy flow płynący ze sceny, przeniósł się w mgnieniu oka na publikę, która skakała i machała rękami w rytm wespół z raperami.

Kolejne pół godziny należało do producenta muzycznego, człowieka orkiestry, beatboxera i rapera w jednym, czyli Zoraka, który solo i w duecie z O.S.T.R dali niezłego czadu na scenie.

Zespół Myslowitz miał już zaszczyt gościć przed dwoma laty na Męskim Graniu, gdy wokalistą był jeszcze Artur Rojek. Tym razem powrócili z nowym front menem Michałem Kowalonkiem oraz nową płytą pt.: „1577”. Usłyszeliśmy z niej m. in. „Koniec Lata”, „Prędzej później dalej” czy  „Być jak John Wayne”. Nie zabrakło również starszych, dobrych kawałków tj.: „Peggy Brown” czy „Chłopcy”.

Późnym wieczorem przyszedł czas na występ zespołu Czesław Śpiewa. Jednym z utworów, jakie wykonali była piosenka „Pieśń o szczęściu” do filmu „Baczyński” wyśpiewana wspólnie z Melą Koteluk.

Po nich na scenę wkroczył kolejny męski duet. Michał Urbaniak razem z synem, czyli O.S.T.R.'em genialnie połączyli jazz z hip-hopem. Do bitów elektronicznych mikserów współgrały skrzypce czy saksofon Michała. Głos Adama znakomicie dopełniał całości, dzięki czemu poziom euforii pod sceną wzrósł aż pod nadchodzące chmury.

W przerwach, gdy na scenie ekipa techniczna sprawnie zmieniała sprzęt i przygotowywała instrumenty do kolejnych występów mogliśmy posłuchać tego, co działo się ma innych koncertach Męskiego Grania. Wróciliśmy pamięcią do tegorocznych koncertów z Krakowa i Chorzowa, jak również do zeszłorocznego finału. Piotr Stelmach ukazywał publiczności również to, co dzieje się na zapleczu sceny, jak pracuje obsługa techniczna sceny, muzyki, świateł czy wizualizacji. Przeprowadzał również krótkie rozmowy z artystami tuż po ich występach. O.S.T.R. w trakcie rozmowy po swoim występie ze swoim ojcem był tak wzruszony, że popłakał się przed kamerą.

Publiczność oszalała, gdy na scenę weszła Kasia Nosowska z muzykami Hey.
Pod koniec występu na scenę wszedł Czesław Mozil ze swoim zespołem i razem z Hey wykonali piosenkę „Sic!”. Z okazji obchodzonych dzień wcześniej urodzin  Kasia otrzymała z rąk Adama Ostrowskiego bukiet róż, a cała publiczność wraz z muzykami wyśpiewała jej gromkie sto lat, po czym miało miejsce wydarzenie niespotykane na Męskim Graniu, Nosowska wykonała pierwszy w historii tej imprezy bis. Widowisko zakończyła stworzona specjalnie na potrzeby Męskiego Grania 2013 grupa Small Synth Orchestra składająca się z muzyków i instrumentalistów. Wśród nich byli m. in. Dj Haema, Paweł Krawczyk czy Andrzej Smolik.

Finałem całego wie­czoru nie mógł być żaden inny utwór, jak tylko tego­roczny sin­giel reprezentujący Męskie Gra­nie, czyli „Jutro jest dziś” wyko­nany wspól­nie przez O.S.T.R i Katarzynę Nosowską. Wybuch konfetti i podziękowania dla muzyków, publiczności i mnóstwa ludzi zaangażowanych w tak ogromny projekt, jakim jest Męskie Granie zakończyły tegoroczną edycję.

Ogień na scenie, rozpalona do czerwoności publiczność, odwaga i gotowość do eksperymentu, duża dawka adrenaliny oraz różnorodność muzyki, charakterów wykonawców sprawiły, iż tegoroczne Męskie Granie było jednym z najlepszych wydarzeń muzycznych tego roku. Zarówno publiczność pod sceną, jak i rzesza internautów z niecierpliwością czekają już na kolejną edycję Męskiego Grania, tym razem z liczbą 2014.




Paweł Pszczoła

InSilesia.pl Graviteo Encja.com inwroc.pl inNews.pl
Innowacyjna Gospodarka Europejski Fundusz Rozwoju Regionu