Według detektywa ślady porywacza prowadzą do Niemiec. W poszukiwaniach dziecka Rutkowski współpracuje z zagranicznymi służbami. Zamierza również zwrócić się do europejskich mediów o rozpowszechnienie informacji na temat zaginięcia dziewczynki. Detektyw przyznał, że nie da się jednoznacznie określić możliwego miejsca pobytu Madzi - Dziecko może być w promieniu 5 kilometrów, jak i za granicą kraju - stwierdził.
Głównym problemem w prowadzeniu śledztwa jest według Krzysztofa Rutkowskiego brak jakichkolwiek świadków samego zdarzenia. Nie można też mieć pewności, że sprawcą jest osoba, która śledziła matkę dziecka; a jeżeli nawet jest to rzeczywisty sprawca, to istnieje też możliwość, że jego rola sprowadzała się do zabrania dziecka i podrzucenia go do zaparkowanego w pobliżu samochodu.
Jak oznajmił dziennikarzom detektyw Rutkowski udało się sporządzić profil genetyczny dziecka, który umożliwi jego identyfikację w przypadku odnalezienia go np. za kilka miesięcy. - Dziecko cały czas się zmienia - przypomniał Rutkowski.
Prywatny detektyw pokazał na dzisiejszej konferencji kocyk identyczny do tego, który został zabrany przez porywacza razem z dzieckiem. Według Rutkowskiego może on pomóc w poszukiwaniu ewentualnych świadków porwania.
Rutkowski poinformował też, że ojciec dziecka został poddany badaniu wariografem. Na takie badanie nie zgodziła się jednak matka Madzi, ze względu na zły stan psychiczny.
Detektyw zdementował także hipotezę, według której Bartosz nie jest biologicznym ojcem dziecka. Rutkowski stanowczo zaprzeczył również, jakoby rodzice dziewczynki byli związani z jakąkolwiek sektą religijną.
Copyright. Wszelkie prawa zastrzeżone