Tauron, Off i Ars Cameralis docenione. Katowice miastem Nocnych Marków

Tauron, Off i Ars Cameralis docenione. Katowice miastem Nocnych Marków
źródło: Michał Pasternak
Warszawskie pismo „AKTIVIST!” nagrodziło Miasto Katowice nagrodą Nocne Marki 2011.

Nocne Marki to coroczny event organizowany przez magazyn Aktivist. Redakcja przyznaje statuetki Nocne Marki w 7 kategoriach. W pozostałych trzech głos oddaje się  czytelnikom - to oni decydują kto otrzyma statuetkę w kategorii Artysta, Klub i Impreza Roku 2011.

Katowice zostały uhonorowane w kategorii Mistrz Roku 2011.Docenione zostały odbywające się w mieście festiwale: Tauron, OFF i Ars Cameralis. W uzasadnieniu nagrody możemy przeczytać, że „miasto Katowice coraz wyraźniej wyrasta na kulturalnego lidera regionu.”

 

Waldemar Bojarun, Naczelnik Wydziału Promocji Urzędu Miasta tak ocenia sukces Katowic w plebiscycie Activista!: „Taka nagroda bardzo cieszy. Wspaniale, że popularne pismo lifestyl’owe zauważyło zmiany jakie zachodzą w Katowicach, co ma swój wyraz także w kampaniach promujących nasze miasto. W Katowicach odbywają się wielkie wydarzenia i taki wizerunek promujemy w Polsce. Nagroda ta udowadnia, że robimy to skutecznie. Chciałbym podziękować redakcji „Activista!” i mogę obiecać, że o Katowicach jeszcze będzie głośno w kontekście wydarzeń nie tylko kulturalnych. Taka nagroda mobilizuje do jeszcze bardziej wytężonej pracy.”

 
Laureaci plebiscytu Nocne Marki 2011

1. Aktivista Roku 2011: Narodowy Instytut Audiowizualny
Narodowy Instytut Audiowizualny, pieszczotliwie zwany NinĄ, cieszy się ogromnym, jak na instytucję państwową, szacunkiem gawiedzi. Chociaż ma obraz i dźwięk w nazwie, nie ogranicza się li tylko do rejestrowania i przechowywania dziedzictwa audiowizualnego. Inicjuje także świetne wydarzenia, takie jak scena alternatywna Trzecie Ucho na otwarcie Polskiej Prezydencji, którą NinA współorganizowała, czy Europejski Kongres Kultury, stawiający ważkie pytania jej twórcom. Instytut wydaje też rzadkie animowane, dokumentalne i koncertowe perełki na DVD oraz wydaje internetowe pismo kulturalne pt. „Dwutygodnik”. Miarą ich zainteresowania współczesnymi problemami, z którymi boryka się kultura, jest dyskusja w sobotni ponocnomarkowy poranek na Chłodnej 25. Nosi ona tytuł „Kup sobie recenzję”. Jeśli będziecie w stanie, wstawajcie podebatować o patronatach, wyjazdach i public relations kultury!

2. Agencja Roku 2011: Front Row Heroes
Nawet jeśli nie zdajecie sobie z tego sprawy, istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że w ciągu ostatnich dwóch lat byliście na jakimś koncercie zorganizowanym przez Front Row Heroes. Założona przez dwójkę przyjaciół fundacja w iście stachanowskim stylu ściąga do naszego kraju muzyczne zajawki, sprawiając, że już nie musimy się czuć jak zacofany imprezowo zaścianek UE. Od Kanady po Nową Zelandię, od Polvo po Handsome Furs, od psycho folku po indie pop. Nieważne, jakie rejony muzyczne eksplorujecie, Emi i Cyprian i tak wam udowodnią, że jedynym kryterium oceny dźwięków jest ich jakość. O pozycji FRH świadczy też to, że pomimo niekomercyjnej działalności już w tej chwili zapraszani są na zagraniczne spotkania branży, jak choćby ostatni POP Montreal.

3. Event Roku 2011: Streetwaves
Artystyczne wrzuty przemycone w komunikatach na Dworcu Głównym po przyjeździe SKM-ki? Miniset w windzie? Wydarzenia na Przeróbce, w Brzeźnie, Stogach, Nowym Porcie i na Dworcu Gdańskim? Koncerty na podwórkach, w szaletach miejskich i na plaży? Murale, punkty wskrzeszania ubrań i happeningi? Genialne! My też tak chcemy! Niestety w Warszawie nie ma ani dzielnic nadmorskich, ani festiwalu Streetwaves: Dzielnica = Stolica. A szkoda, bo ten już po raz kolejny wprowadził w życie świetne pomysły animujące miasto. I chociaż Gdańsk nie został Europejską Stolicą Kultury 2016, to cieszymy się, że niestrudzenie organizuje tego typu inicjatywy. Trójmiasto wciąż kojarzy nam się przede wszystkim z alternatywną sceną muzyczną i niebanalną sztuką i ten splot – w połączeniu z wyborem niebanalnych lokalizacji – stał się największym atutem Streetwaves. A my lubimy grać atu!

4. Wtopa Roku 2011: Poland Why Not?
Nie przepadamy za marnymi albumami, wtórnymi kawałkami i przaśnymi kopiami zagranicznych hitów, ale w tym przypadku nie to drażni nas najbardziej. Nieszczerość, koniunkturalizm i chwyty poniżej pasa to cechy i metody, które budzą znacznie silniejszy odruchowy sprzeciw. Wbrew temu, co mówił w trakcie audioriverowej konferencji, Brian Allan nie jest ciężko pracującym na sukces polskiej muzyki ideowym działaczem, ukrytym w cieniu swoich „gwiazd”. Jest sprawnym biznesmenem i celnym obserwatorem nadwiślańskiej rzeczywistości. Ze wspomnień po papieżu, patriotycznych haseł i zaoceanicznych tęsknot stara się zbudować pozycję swojej rozśpiewanej i roztańczonej ekipy, ubranej w zmysłową i delikatną bieliznę. I ta właśnie strategia marketingowa jest dla nas dużo większą wtopą niż prężąca się na deskach klubu w LA wszechobecna ostatnimi czasy Nataszka.

5. Rookie Roku 2011: The Phantoms
Nie tylko za muzykę – choć ta faktycznie jest, jak sami zapowiedzieli – „gitarową odtrutką na tę nową muzykę, która brzmi jak dzwonki z komórki”. Za poczucie humoru i dystans – wobec siebie i innych, przejawiające się we wszystkim, co mówią i robią – nawet, gdy robią burdy. Za wierność zasadom DIY i rock&roll. Na zachętę za to, by więcej było o nich w mediach niż w kartotekach policyjnych. Do dzieła!

6. Mistrz Roku 2011: Miasto Katowice
To na Górnym Śląsku w tym roku rozbrzmiewały najciekawsze dźwięki w Polsce. To tutaj przeniósł swój festiwal Artur Rojek, to tu w ciągu tygodnia wyprzedają się bilety na Ars Cameralis i to tutaj dzieje się z roku na rok coraz więcej dobrego, wprawiając nas w zakłopotanie, że nie docieramy tu z „Aktivistem”. Musimy to wkrótce zmienić, bo miasto Katowice coraz wyraźniej wyrasta na kulturalnego lidera regionu. I chociaż żałujemy, że główna promocyjna para idzie w gwizdek reklamy Katowic jako „Miasta Ogrodów”, a nie miasta o bardzo wyrazistym, postindustrialnym i trudnym dziedzictwie, a nasza sympatia może zmienić się w coś przeciwnego, jeżeli włodarze miasta nie dostrzegą potencjału, jaki tkwi właśnie w jego przydymionym śląskim charakterze, to póki co uważamy, że radzą sobie świetnie. Sprzyjanie takim inicjatywom, jak Tauron Nowa Muzyka, Ars Cameralis czy Off Festival zaskarbia miastu naszą dozgonną wdzięczność. Oby tak dalej!

7. Miejsce Roku 2011: Plac Zabaw
Plac Zabaw nazywa się bardzo stosownie do swojej funkcji – tutaj letnią porą oddawaliśmy się najweselszym uciechom, jakie dane są dorosłym ludziom – może z wyjątkiem tych cielesnych. Piliśmy, lulki paliliśmy, jedliśmy nawet wytwory kulinarnego pogotowia Leny, tańczyliśmy, gadaliśmy, wypoczywaliśmy, spotykaliśmy dawno niewidzianych ziomków – często o czwartej nad ranem, do tego w rzęsistym deszczu. Zawijaliśmy tam nieraz, gdy inne, mniej gościnne progi były już dla nas zamknięte, i nigdy tego nie żałowaliśmy. Na Placu Zabaw widzieliśmy Molestę grającą „Skandal”, a na pikniku mamastudio widzieliśmy grupę spontanicznie tańczącą aerobowe układy na zboczu w Parku Agrykola. Najlepsza miejscówka lata, to będą wspomnienia!

8. Impreza Roku 2011: cykl Warsaw Loves Noize
Za to, że choć ten cykl przed chwilką skończył rok (a jego organizatorzy są niemal równie młodzi), to w stolicy zdążył już zrobić imprezy z takimi bookingami, jak Drums of Death, Fukkk Offf, Chewy Chocolate Cookies, Zombie Kids, The Toxic Avenger czy Drop the Lime. I za to, że (sądząc po ich planach na najbliższą przyszłość) nie zamierzają spuszczać z tonu.

9. Klub Roku 2011: Kamieniołomy w Warszawie
Za to, że mimo długiej listy skarg i zażaleń, mimo modnych i wygodnych narzekań, że w Kamieniołomach nie jest tak „jak kiedyś” to dzięki nim warszawski klabing nie stoi w miejscu. Za to, że właśnie w Kamieniach, gromadzących najbardziej wzięte kolektywy i zapraszających najciekawszych światowych magików konsolet, w ciągu ostatnich dwóch lat zebrał się imprezowy potencjał stolicy. Kto nie przeżył tu co najmniej jednego z najgrubszych melanży w swoim życiu, ręka w górę. Jakoś nie widzimy!

10. Artysta Roku 2011: Łona & Webber
Za spostrzegawczość, pomysłowość i językowe wyczucie. Za bodajże najlepszy album w karierze, a także jego – nie mniej kreatywną – zapowiedź i oprawę graficzną. Za to, że w dobie największego natężenia krajoznawczych dyskusji to na jego płycie można było znaleźć głos rozsądku.

 

źródło: UM Katowice

InSilesia.pl Graviteo Encja.com inwroc.pl inNews.pl
Innowacyjna Gospodarka Europejski Fundusz Rozwoju Regionu